Robert Karaś- Iron Man z Wawra

Ten człowiek z żelaza urodził się w Elblągu ale na co dzień wraz z życiową partnerką aktorką Agnieszką Włodarczyk i synkiem Milanem mieszka w Wawrze a trenuje na Pływalni Anin.

fot. mat. prasowe Seatmedia

Robert Karaś jest najbardziej znanym i utytułowanym polski ultratriathlonistą. To zawodnik, kóry pobił rekordy świata na dystansach podwójnego (452 km), potrójnego (678 km) i pięciokrotnego (1130 km) Ironmana, i zapowiada, że to wciąż nie koniec.

Karaś od dziecka uprawia sport, triathlon trenuje od 2012 roku. Jak często podkreśla – kocha ten sport, ponieważ trzeba w nim pokazać prawdziwy charakter. Aktualnie to najbardziej rozpoznawalny zawodnik polskiego i światowego triathlonu, który inspiruje tysiące fanów tego sportu.

Nie byłoby to możliwe bez wielogodzinnych treningów i ogromnej pasji do sportu. Od 2019 roku zawodnik jest pierwszym polskim partnerem marki CUPRA. W ramach współpracy z hiszpańską firmą motoryzacyjną postanowił opowiedzieć, jak przygotowuje się do zawodów, co go motywuje i jak spędza czas poza salą treningową.

Trening czyni mistrza

3 razy dziennie, 6 dni w tygodniu – tyle czasu na treningi poświęca Robert Karaś, najsłynniejszy polski ultratriathlonista. Dzień rozpoczyna przed 6:00 i trenuje w kolejności triathlonu – przepływa ok. 4,5 km, przez ok. 3 godziny jeździ na rowerze i przebiega ok. 18 km.

„Trenuję zazwyczaj w takiej samej kolejności jak na zawodach, żeby organizm się przyzwyczaił. Większość dnia spędzam w domu, w garażu mam trenażer z rowerem i bieżnię. Wychodzę tylko na basen, gdzie spędzam ok. dwóch godzin z samego rana. Nie umiałbym żyć bez swojej treningowej rutyny” – mówi rekordzista świata w 5-krotnym Ironmanie.

Sportowiec przyznaje, że dodatkową motywację do codziennych treningów daje mu muzyka – triathlon potrafi być bardzo samotnym sportem. Dlatego często podczas biegania lub jazdy na rowerze słucham muzyki, najczęściej jest to rap. Polscy artyści dają mi power’a.

Zawodnik nie katuje się morderczą dietą, bo, jak sam przyznaje, sport, który uprawia, pozwala mu wszystko spalić. Mimo to, w trakcie treningów, stara się odżywiać tak jak podczas zawodów, żeby przyzwyczaić swój układ trawienny. W drugiej części dnia może sobie pozwolić na mniej zdrowe przekąski – jak pizza, słodkie napoje czy ulubione słodycze. – Zawsze powtarzam, że w sporcie najważniejsza jest głowa. Dlatego, staram się pozwalać sobie na takie jedzenie, jakiego aktualnie potrzebuję. Łączę zdrowe kalorie z tym, na co mam ochotę. To pozwala mi zachować balans.

„Inaczej zacząłem postrzegać odwagę”

Sportowiec kończy trening ok. 14:00 i resztę dnia może poświęcić rodzinie. W lipcu Robert Karaś został ojcem, co mocno wywróciło jego świat do góry nogami. – Pojawienie się na świecie mojego syna na pewno zmieniło moje podejście do świata i do sportu. Kiedyś myślałem, że jestem nieśmiertelny, dziś nie umiałbym już w ten sposób podchodzić do życia. Inaczej zacząłem postrzegać odwagę – zwraca uwagę Karaś.

Poza salą treningową również nie ma miejsca na nudę. Sportowy temperament nie pozwala zawodnikowi na zbyt długie wypoczywanie na kanapie.

Mam w sobie dużo pasji, nie umiem usiedzieć w miejscu. Udało mi się zarazić takim podejściem moją partnerkę, dlatego czas wolny staramy się spędzać aktywnie. Często organizujemy krótkie wycieczki za miasto, pikniki czy spontaniczne wypady na basen, tym razem jednak w celach relaksacyjnych i dostosowane do możliwości niemowlaka” – zauważa sportowiec.

W sierpniu br Polak brał udział w Swissultra 2022 czyli mistrzostwach świata w 10-krotnym Ironmanie gdzie uczestnicy muszą pokonać 38 kilometrów płynąc, 1800 kilometrów jadąc na rowerze oraz 422 kilometrów biegnąc. Czas na dotarcie do mety to nieco ponad 14 dni. Nazwa zawodów naprawdę nieprzypadkowa, dokonać tego mogą tylko najmocniejsi z mocnych, ludzie z żelaza.

Już podczas pływania Robert Karaś zdominował rywali wypracowując sobie bardzo dużą przewagę. Walczył przez ponad 60 godzin i dopiero w nocy z wtorku na środę zdecydował się na drzemkę trwającą około 1,5 godzin. Po krótkim odpoczynku wrócił na trasę. Po drodze dopadły go osy ale mimo kilkunastu użądleń zacisnął zęby i walczył dalej.

Niestety po 38 km pływania, 1800 km na rowerze i 65 km biegu lekarze zakazali Karasiowi kontynuowania wyścigu w obawie o życie. Ból po operacji, którą odbył niedawno okazał się nie do zniesienia nawet dla Niego.

W zawodach, oprócz Karasia, brali także udział także inni zawodnicy z Polski: Adrian Kostera i Tomasz Lus.

Miałem rekord świata, ale najważniejsze było to, że zacząłem podczas wyścigu myśleć o innych, o tym, że muszę ukończyć zawody w zdrowiu, bo mam dla kogo żyć, chcę patrzeć, jak mój syn dorasta i wchodzi w swój własny świat realizacji marzeń i celów. Mam nadzieję mu w tym pomóc, być obok niego i służyć radą. czytamy w autobiografii Robert Karaś – Moja siła. Jak oszukać umysł.

Agnieszka Włodarczyk

Znamy ją z ról w takich filmach i serialach jak Sara czy 13 posterunek. Robert i Agnieszka są parą od dwóch lat. Wcześniej triathlonista był żonaty. Poprzedni rozdział życia zostawił za sobą, w Elblągu. Tam trenował, tam też pracował w straży pożarnej, z żoną prowadził szkołę pływania. Rozstali się, Robert parokrotnie podkreślał, że miało to miejsce przed poznaniem Agnieszki. A poznali się niecodziennie. Ona w mediach społecznościowych prezentowała, jak przyciąć włosy. On poprosił o indywidualne instrukcje. I tak się zaczęło. Zamieszkali w Warszawie. Mają dziecko, świata poza sobą nie widzą.

Jeżeli myślisz, że to słodki chłopak z hollywoodzkim uśmiechem, to przeczytaj tę książkę. Zrozumiesz, że pod tą maską kryje się prawdziwy fighter, który swoich kocha, obcych unika, a wrogów niszczy. Ma w sobie coś, co sprawia, że idą za nim tłumy – charyzmatyczny, bystry i do bólu szczery. Przy nim nie istnieje słowo nuda, a strach zamienia się w ciekawość. Masz przed sobą historię człowieka z krwi i kości, który nie boi się wyłożyć kart na stół. Wrażliwiec o gołębim sercu czy egoista dążący do celu? A może po trochu jedno i drugie? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. – to opinia Agnieszki Włodarczyk do autobiografii Karasia.

Środki niedozwolone

Cieniem na sukcesie Polaka położył się jednak opublikowany w ostatnią niedzielę wpis na Instagramie. Oświadczył w nim, że kontrola antydopingowa przeprowadzona na brazylijskich zawodach dała w jego przypadku wynik pozytywny. Karaś zaprzeczył, że brał niedozwolone substancje.

„Oświadczam, że nigdy nie stosowałem żadnej formy dopingu. Przed startem w Brazylii sam zabiegałem u organizatorów o zapewnienie badań antydopingowych, ponieważ tylko w ten sposób mój wynik mógł zostać oficjalnie uznany za rekord świata. W całej mojej karierze zawsze byłem czysty, co potwierdzały wyniki wielu badań antydopingowych, jakie przechodziłem po każdym z dotychczasowych startów w Pucharze Świata” – napisał Karaś.

Dodał, że w styczniu leczył kontuzje i w trakcie rekonwalescencji podano mu „leki, które zawierały w swoim składzie substancje znajdujące się na liście WADA”. „Zostałem wielokrotnie zapewniony, że przyjęcie tych leków nie będzie miało żadnego wpływu na przygotowania ani na sam występ w Brazylii” – oświadczył ultrathriatlonista.

W wywiadzie dla Tomasza Smokowskiego z Kanału Sportowego, Karaś oświadczył, że niedozwolony steryd podał mu opiekujący się nim znajomy nie posiadający dyplomu lekarza czy też dietetyka. Zawodnik powiedział , że był zapewniany, że preparat nie będzie miał wpływu na jego przygotowania do zawodów 10-krotnego Ironmana.

„Osoby, które mnie znają, wiedzą, że łączę triathlon z MMA. (…) Do pierwszej walki nie doszło, bo doznałem złamania wyrostka kolczastego i stan nie zezwalał na walkę. Jak przygotowywałem się do drugiej walki, powoli zaczęło się wszystko walić. (…) Miałem cztery złamania, a kolega powiedział: »Weź, idź po jakąś pomoc, po suplementację«. Polecił mi osobę, która jego suplementuje oraz innych sportowców. Nawet się nad tym nie zastanawiałem, jestem osobą ufną- mówił Karaś.

2 września 2023 podczas gali Fame 19 MMA stoczył walkę z influencerem Jakubem Nowaczkiewiczem. Starcie zakontraktowano w formule bokserskiej w rękawicach do MMA. Walkę przegrał jednogłośną decyzją sędziowską.

Udostępnij:

Alex Wawer

redaktor Wawer News

Więcej Alex Wawer →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *