Zegarmistrz Teodor Gałecki -niezwykła historia zwykłego człowieka

Teodor Gałecki był znanym przedwojennym zegarmistrzem oraz aktywnym lokalnym społecznikiem. Mieszkał w Radości, gdzie do dziś mieszka jego rodzina.

W treści artykułu obszernie przytaczamy wspomnienia jego wnuka Witolda Winnickiego.

Mistrz w swoim fachu

Kontynuował długą tradycję stołecznej firmy Józefa Gołembiowskiego, prosperującej od 1880 roku. Jego Firma mieściła się w sąsiedztwie przedwojennego Dworca Wiedeńskiego, przy ulicy Marszałkowskiej 111.

Teodor Gałecki, fot. archiwalna

Gałecki współpracował z najlepszymi manufakturami szwajcarskimi i niemieckimi takimi, jak Longines, Omega, Supera, Kinzle, Gustaw Becker czy Schafhausen. Jego profesjonalizm doceniany był między innymi prawem podpisu własnym nazwiskiem wyrobów niektórych z tych firm. Swoją firmową serię ściennych zegarów skrzyniowych skonstruował na bazie elementów pochodzących z tych zakładów zegarmistrzowskich, a projekt i wykonawstwo skrzyń powierzył Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi. Jeden z egzemplarzy tej serii Teodor Gałecki podarował schronisku na Hali Gąsienicowej (prawdopodobnie zegar ten, spłonął potem w pożarze schroniska). Niestety z tych unikatowych zegarów zachował się tylko jeden.

fot. archiwalna

Cechowały go nie tylko profesjonalizm i mistrzostwo w zawodzie. Był również człowiekiem niezwykle pracowitym, sumiennym i uczciwym, a przede wszystkim pielęgnował w swoim codziennym życiu gorący patriotyzm, wyniesiony z pewnością z rodzinnego domu, w którym przykładem świecił jego ojciec, również Teodor, zegarmistrz XIX wiecznej Warszawy, uczestnik Powstania Styczniowego 1863 roku, jak głosi rodzinna legenda. Jego zakład mieścił się przy ulicy Tamka.

fot. archiwalna

Cechy te również wpajał piątce swoich dzieci, wychowując je wraz ze swoją żoną Stanisławą Kozielewską (1877-1956), której brat stryjeczny Ignacy Kozielewski (1882-1964), był jednym z współtwórców skautingu i harcerstwa polskiego oraz autorem hymnu “Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”. Ignacy Kozielewski był częstym gościem w radościańskim letnisku rodziny Gałeckich, zawsze gorąco witany, szczególnie przez dzieci, jako ukochany stryjek.


Posesja w Radości

Te wszystkie szlachetne cechy i tradycje obecne od pokoleń w rodzinie Teodora Gałeckiego i pieczołowicie pielęgnowane, przekazywane były pokoleniom następnym. Potomkowie Teodora Gałeckiego do dziś mieszkają w Radości i darzą wielkim szacunkiem swoich antenatów, starając się zachować nieliczne już ślady tamtych czasów.

Teodor Gałecki w 1916r. kupił teren położony przy dawnej ul. 3 Maja, obecnie jest to ul. Panny Wodnej 39. Na terenie tym znajdowały się dwa domy- jeden zbudowany ok. 1905 a drugi ok. 1912.

Początkowo, jak większość letników warszawskich, mieszkał tu okresowo, chociaż we własnej posiadłości, a od 1930 roku przeprowadził się wraz z rodziną właściwie na stałe. Szybko zakochał się w urokach tej podwarszawskiej miejscowości, liczącej przed wybuchem wojny zaledwie około 350 budynków.

Miał pięcioro dzieci: Teodora II, Czesławę, Krystynę, Marię i Zygmunta. Syn Teodor II poszedł w ślady ojca i został zegarmistrzem w rodzinnej firmie. Córka Stanisława (po mężu Winnicka) w 1945r. założyła na posesji prywatne przedszkole. Na skutek polityki władz krajowych przedszkole zamknięto w 1948r. Obecnie na posesji znajduje się tylko jeden budynek, który zachował się do dziś nosząc liczne ślady minionego stulecia. Drugi dom został rozebrany po pożarze w roku 1981.

fot. WawerNews.pl

Nieliczne zdjęcia i pamiątki rodzinne (wiele z nich przepadło w zawierusze wojennej) przechowywane są w domowym archiwum z wielkim pietyzmem tak, jak jedna z najcenniejszych – papieski order “Pro Ecclesia et Pontifice”, który Teodor otrzymał wraz z godnością szambelana papieskiego.

Działalność społeczna

Od początku był bardzo aktywnym społecznie mieszkańcem Letniska Radość, wykorzystując swój dar łatwego zjednywania sobie ludzi poprzez niezwykle przyjazny do nich stosunek. Był inicjatorem lub współorganizatorem wielu przedsięwzięć podejmowanych dla wspólnego dobra lokalnej społeczności. Jako założyciel i wieloletni prezes (1916-1936) Stowarzyszenia Miłośników Letniska Radość skupiał wokół stowarzyszenia i podejmowanych inicjatyw wielu znanych i znamienitych obywateli pozyskując ich jako zaangażowanych zwolenników. Byli wśród nich m.in. Antoni Fertner (1874-1959)- znany przedwojenny aktor, Karol Hoffman (1855–1937)- polski aktor, reżyser i dziennikarz w „Kurierze Warszawskim”, warszawski fotograf Marian Fuks (1884-1935), Pelagia i Franciszek Skonieczni- fundatorzy nieruchomości pod budowę miejscowego kościoła oraz wiele znamienitych postaci spoza kręgu stałych mieszkańców. Warto tu przede wszystkim wspomnieć takie osoby, jak ojcowie kapucyni – błogosławiony Symforian Ducki (1888-1942) i błogosławiony Anicet Kopliński (1875-1941), zwany jałmużnikiem Warszawy, beatyfikowani 13 czerwca 1999 roku w stolicy przez Jana Pawła II. Obaj ci zakonnicy byli częstymi gośćmi w domu Teodora Gałeckiego, a wiązała ich z gospodarzem wieloletnia przyjaźń. Zginęli w niemieckim obozie Auschwitz.

Mało znanym wątkiem w biografii Teodora Gałeckiego jest jego znajomość i serdeczna przyjaźń z autorem słynnej serii książek o zegarmistrzostwie, franciszkaninem, bratem Wawrzyńcem Marią Aleksandrem Podwapińskim. Nie istnieją, a w każdym razie nie są mi znane, żadne dokumenty, które mogłyby o tym świadczyć, ale z pewnością, tak wynika z rodzinnych ustnych przekazów, Teodor Gałecki ma swój udział i w tym dziele. W trzeciej części “Zegarmistrzostwa”, w rozdziale “Ideowi Współpracownicy” wymieniony jest syn Teodora Gałeckiego, Stanisław Gałecki (1905-1986), również zegarmistrz. Zdobywał swoje szlify zawodowe pod kierunkiem ojca, a po II wojnie prowadził własny zakład zegarmistrzowski na bazie jego zbiorów i zdobytych doświadczeń. Zakład ten nieprzerwanie działał aż do końca lat 70 ubiegłego stulecia, w Warszawie przy ulicy Targowej 3.

Teodor Gałecki nie tylko brał czynny udział w realizowaniu różnych inicjatyw, ale również czynnie wspomagał je materialnie. W swoim radościańskim domu zorganizował i wyposażył pierwszą pocztę, a właściwie agencję pocztową z centralką telefoniczną. Później, również w swoim domu, zorganizował i wyposażył tymczasową kaplicę, w której odbywały się niedzielne nabożeństwa. W tej właśnie kaplicy okazjonalnie odprawiali Msze święte wspomniani zakonnicy, bł. Anicet i bł. Symforian. Częstym gościem był również, mniej znany, ks. dr Wacław Siekierko, proboszcz parafii w podwileńskich Święcianach, wielki patriota. Często odwiedzał Radość z okazji Święta 3 Maja biorąc udział w uroczystych celebrach, wygłaszając płomienne, patriotyczne kazania. Niestety zginął w niemieckim bombardowaniu Wilna 22 czerwca 1941 roku podczas sprawowania posługi kapłańskiej.

Równolegle Teodor Gałecki brał czynny udział przy budowie kościoła w Radości, zarówno jako organizator działań miejscowej społeczności skupionej wokół Stowarzyszenia Miłośników Letniska Radość, jak również świadcząc osobistym wkładem, jako fundator wielu fragmentów wyposażenia kościoła, między innymi elementów tabernakulum, zegara, filarów nośnych i wielu innych. Prace te, prowadzone etapami, trwały przez wiele lat.

Inspirował i wspierał także i inne inicjatywy często angażując własne środki. Był między innymi fundatorem sztandaru miejscowej szkoły podstawowej przy obecnej ul. Wilgi, dziś chyba już nikt o tym nie pamięta, wspierał działalność miejscowego Koła PCK, a w okresie okupacji na terenie posesji i w domu Teodora Gałeckiego działało przedszkole, zorganizowane dla okolicznych dzieci.

Teodor Gałecki był osobą powszechnie lubianą i znaną w ówczesnym radościańskim społeczeństwie. Pomagał wielu ludziom, zwłaszcza w trudnym okresie tuż przed wybuchem II wojny światowej, jaki w czasie okupacji hitlerowskiej. Wielu ludzi znalazło w tych trudnych czasach schronienie i opiekę pod dachem jego domu. Robił to po cichu, bez rozgłosu, nie oczekując od nikogo wdzięczności i pochwał. Robił to, ponieważ był człowiekiem prawym i szlachetnym, czynienie dobra traktował zaś jako sposób na życie, jako normalny, ludzki odruch, nie upatrując w tym niczego nadzwyczajnego. W swojej codziennej pracy kierował się uczciwością, zaangażowaniem i skromnością Był po prostu zwyczajnym człowiekiem. Dziś jednak tacy zwyczajni ludzie powinni stanowić wzór do naśladowania.

Teodor Gałecki zmarł 18 sierpnia 1944 roku w Radości i został pochowany na tamtejszym cmentarzu, ekshumowany do grobu rodzinnego na Powązkach w 1949 roku.

“Rondo Zegarmistrza Gałeckiego”

Od 30 grudnia 2016 roku rondo na skrzyżowaniu ul. Mrówczej z ul. Panny Wodnej nosi nazwę “Rondo Zegarmistrza Gałeckiego” . Nadała ją Rada Warszawy na wniosek 494 mieszkańców, którzy w ten sposób postanowili uhonorować przedwojennego zegarmistrza.

fot. WawerNews.pl

Przy Kulturotece w Radości zatrzymaj się na chwilę

Na placu przed radościańską Kulturoteką znajdziesz zegar i pamiątkową tablicę poświęconą zegarmistrzowi, który mieszkał na posesji niemal tuż obok.

fot. WawerNews.pl

Źródło:
– https://zegarkiclub.pl/forum/topic/143186-odrobina-historii-zegarmistrzostwa-z-rodzinnych-wygrzebalisk/, dostęp: 2019-12-02
– „W Radości przy stacji”, Andrzej Lech, 2009